środa, 20 marca 2019

KREDKI KOH-I-NOOR POLYCOLOR - RECENZJA


Cześć!

Dzisiejsza notka będzie poświęcona kredkom Koh-I-Noor Polycolor. Używam tych kredek od dłuższego czasu więc zdążyłam sobie wyrobić opinię na ich temat, a teraz chcę się nią z Wami podzielić :)
Są to jedne z najpopularniejszych kredek artystycznych w Polsce - tanie, dostępne w większości sklepów internetowych i stacjonarnych.

Na początek kilka informacji technicznych. Według opisu na stronie producenta, oprawki Polycolorów wykonano z drewna cedrowego wysokiej jakości. Zostały również kilkukrotnie polakierowane. Plusem jest to, że sześciokątny trzon kredki ma taki kolor jak rdzeń (dzięki czemu podczas rysowania możemy szybko znaleźć daną kredkę) a poza tym, dzięki takiemu rozwiązaniu - Polycolory prezentują się po prostu pięknie :) Osobiście wolę taką opcję niż lakierowanie tylko fragmentu (jak w przypadku produktów Derwenta).  Końcówki są zaokrąglone i pomalowane na złoto; w takim samym kolorze są również: nazwa producenta, numer serii oraz oznaczenie koloru. Posiadają także kod kreskowy.



 Można je kupić w zestawach:

- 12, 24, 36, 48 oraz 72 kolory w metalowych kasetkach,
- 36 kolorów w drewnianej kasecie,
- 36 kolorów w zwijanym etui,
- 12 odcieni brązu, 12 odcieni szarości,
- 24 kolory portretowe oraz 24 kolory krajobrazowe

Są również dostępne na sztuki. Cena za sztukę to około 1,60 - 2,00 zł.

*ciekawostką jest ART SET - 24 wkłady Polycolor o średnicy 3,8 mm, do ołówków mechanicznych


Moim zdaniem jest to bardzo dobra propozycja dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z kredkami. Polycolory znajdziemy w większości sklepów internetowych, są to jedne z tańszych kredek artystycznych.



Jako pierwszy kupiłam zestaw 24 odcieni portretowych, następnie 12 odcieni szarości i 12 odcieni brązu. Kredki tak mi przypadły do gustu, że postanowiłam nabyć również zestaw 48 kolorów :)



Kredki są opisywane jako 'miękkie, intensywnie napigmentowane, odporne na światło, mają bogatą paletę barw'. Rzeczywiście są miękkie ale w moim odczuciu nie aż tak miękkie jak np. Coloursofty Derwenta (które zużywają mi się w tempie ekspresowym).

O odporności na swiatło narazie się nie wypowiem, zobaczę jak prace wykonane tymi przyborami będą się prezentować za parę lat :)

Pełna gama kolorystyczna zawiera 72 kolory. To sporo, aczkolwiek inne firmy, np. Faber Castell, mają w ofercie aż 120 odcieni!

Paleta barw jest żywa, co umożliwia nam tworzenie rysunków o nasyconych kolorach (czego nie osiągniemy np. kredkami Derwent Artists ze względu na ich gamę kolorystyczną oraz woskowy rdzeń).

Dla przykładu - dwa portrety wykonane przeze mnie:



Widać różnicę, prawda? :)

Dzięki temu, że wyprodukowano je na bazie oleju (a nie wosku!), możemy rysować warstwami. Bardzo dobrze mieszają się ze sobą, tworząc nowe odcienie. Praca wykonana Polycolorami na barwionym papierze (np. szarym) prezentuje się super, kolory są wyraźne, nie są blade jak kredki innych firm.

 Polycolory na papierze Canson Mi-Teintes, odcień Sand.


Zdarza im się 'skrobać' po papierze, na szczęście rzadko :)
Dają się naostrzyć w szpic; niestety tępią się szybciej niż np. Polychromosy.

Niestety łamią się podczas rysowania i ostrzenia.



Ogólne podsumowanie kredek Polycolor:

Plusy:

- cena! Są to jedne z tańszych kredek artystycznych
- dostępne w wielu sklepach
- bardzo dobra jakość w stosunku do ceny
- dobra propozycja dla początkujących kredkowiczów :)
- trzon ma taki sam kolor jak rdzeń kredki - dzięki czemu szybko możemy ją znaleźć
- przekrój sześciokątny, kredki nie sturlają się ze stołu
- żywa kolorystyka, dzięki której stworzymy rysunki o nasyconych barwach
- pięknie się prezentują na barwionym papierze
- miękkie, ale nie zużywają się zbyt szybko
- dobrze się ostrzą - drewienko nie kruszy się
- dają się naostrzyć w szpic
- rdzeń na bazie oleju, co umożliwia nakładanie na siebie warstw i tworzenie nowych odcieni


Minusy:

- zdarza im się 'skrobać' po papierze
- łamią się, jak większość kredek
- osobiście niezbyt dobrze mi się nimi rysowało na gładkim brystolu, lepiej używać papierów drobnoziarnistych



Teraz napiszę słów kilka o poszczególnych zestawach tych kredek, które posiadam. Zacznę od kolorów portretowych.




Kredki Polycolor - zestaw 24 kolorów portretowych




Cena: w sklepach internetowych od 53 - 63zł; w sklepie stacjonarnym w moim mieście taki zestaw kosztował ponad 80 zł!
(dla porównania zestaw portretowy Prismacolor 24 sztuki kosztuje jakieś 150 zł)

Trafiłam na te kredki na początku lipca 2015r... przez przypadek! Po latach używania Derwent Artists postanowiłam spróbować czegoś innego. Jako wielbicielka portretów, skusiłam się na zestaw 24 kolorów portretowych Polycolor, zaopatrzyłam się również w odcienie brązu i szarości (po 12 sztuk). Muszę przyznać, że byłam pozytywnie zaskoczona!

W zestawie portretowym znajdziemy kolory takie jak łososiowy, pastelowy róż, jasny żółty, czerwienie, brązy oraz niebieski i zielony - niezbędne do narysowania oczu. Mamy tu także kredkę fioletową. Brakuje natomiast czarnej - a szkoda, bo przecież rzęsy i źrenice trzeba jakoś narysować ;)


Poniżej zrobiona przeze mnie tabelka z kolorami z tego zestawu:


Prace wykonane kredkami z zestawu portretowego; w przypadku braku odcieni ratowałam się kolorami z zestawu szarości oraz brązów:





Krótkie podsumowanie tego zestawu:

Plusy:

- cena - 53 - 63zł (zestaw Prismacolor Portrait 24 sztuki to wydatek około 150 zł)
- piękna gama kolorystyczna


Minusy:

- brak czarnej kredki!



Kredki Polycolor - 48 kolorów



Cena: sklepy internetowe 115 - 160 zł

Kredki są zapakowane w metalowe pudełko. Wieczko możemy zdjąć i schować pod spód opakowania, dzięki czemu zaoszczędzimy trochę miejsca na stole. Pudełeczko składa się z 2 poziomów; pierwszy możemy łatwo wyjąć za pomocą czerwonych skrzydełek.




Kolorystyka jest żywa, znajdziemy tu kilka odcieni żółci, oranże, czerwienie, niebieskości - odcienie są bardzo zbliżone do siebie, zielenie - tutaj już widać zróżnicowanie (mamy tu zieleń jasną - seledynową, oliwkową oraz ciemną, 'choinkową'; jest również jasny morski i turkus); oprócz tego pojawiły się brązy oraz zimne szarości. W opakowaniu znajdziemy kolor łososiowy, szkoda, że tylko jeden odcień.



Rysunek wykonany kredkami z tego zestawu:


Krótkie podsumowanie tego zestawiku:


Plusy:

- skrzydełka ułatwiające wyjmowanie kredek z pudełka
- zróżnicowane zielenie (kolor seledynowy, zieleń oliwkowa oraz ciemna 'choinkowa', turkus)


Minusy:

- niektóre odcienie są bardzo podobne do siebie
- przydałby się jeszcze z jeden odcień łososiowego / pastelowego różu (do rysowania portretów)



Kredki Polycolor - zestaw 12 odcieni szarości


Cena: sklepy internetowe - 27-35 zł

Kolejna propozycja od Koh-I-Noora. W tym zestawie znajdziemy 6 zimnych odcieni (z których ostatni wygląda prawie jak czerń) oraz 6 ciepłych. Najjaśniejsze kolory (401, 451) są tak jasne, że słabo je widać na białym papierze.



Kredki te świetnie się sprawdziły w przypadku rysowania tła do portretu Rudej Dziewczyny (na podst. fot. Adriana Gachewicza):


Wykonałam nimi również tło na tym rysunku:


Jeśli kolory z tego zestawu nam się skończą - możemy dokupić je na sztuki! :)

Krótkie podsumowanie:

Plusy:

- odcienie ciepłe i zimne
- możliwość dokupienia kredek na sztuki

Minusy:

- niektóre odcienie są tak jasne, że ledwo je widać na białym papierze



Kredki Polycolor - zestaw 12 odcieni brązu



Cena: sklepy internetowe - 27-35 zł


W zestawie tym znajdziemy ciepłe, 'rude' odcienie, kolory podchodzące pod oliwkową zieleń, czekoladowe brązy, a także ochrę i sienę. Jest także odcień kasztanowy (niedostępny w sprzedaży na sztuki). Myślę, że jest to świetne uzupełnienie np. zestawu 24 Polycolorów, w którym jest mało brązów.


Nie posiadam niestety przykładów rysunków wykonanych wyłącznie tym zestawem, jeśli się pojawią to je tu wrzucę :)

Krótkie podsumowanie:

Plusy:

- zróżnicowanie (kolorystyka zawiera m.in.: ochrę, odcień kasztanowy, jasne i bardzo ciemne brązy)
- uzupełnienie zestawu 24 Polycolorów (w którym mamy zielenie, niebieskości; dodatkowo z zestawem brązów można by było wykombinować jakiś ciekawy krajobraz)

Minusy:

- niektóre odcienie (kasztanowy, bardzo ciemny brąz) niedostępne w sprzedaży na sztuki




Mam nadzieję, że moja recenzja okazała się pomocna. Jeśli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzach :)


*Część zamieszczonych w tym artykule zdjęć pochodzi z oficjalnej strony Faber Castella, część została zrobiona przeze mnie. Zabrania się kopiowania tekstu powyższego artykułu (oraz zawartych w nim rysunków) bez zgody autora.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz