środa, 20 marca 2019

KREDKI DERWENT ARTISTS 36 kolorów - RECENZJA


Cześć!

Dzisiejsza notka będzie poświęcona kredkom Derwent Artists - jest to kolejny produkt angielskiej firmy Derwent. Mam sentyment do tej serii, gdyż zestaw 36 kolorów Artistsów był moim pierwszym profesjonalnym zestawem kredek - po kilku latach rysowania portretów ołówkami postanowiłam spróbować innej techniki. Zestaw 36 Artistsów dostałam na Gwiazdkę jakieś 9 lat temu.

Serię tę możemy zakupić w zestawach:

- 12, 24, 36, 72 odcienie w metalowym pudełku
- 48, 120 odcieni w drewnianej kasecie

Są również dostępne na sztuki.



Jest również zestaw specjalny Black & White w metalowym pudełku - 6 kolorów (3 jasne odcienie - Oyster, Pure, Arctic; oraz 3 ciemne - Forest, Midnight, Raven). Kredki z tego zestawu są polakierowane na czarno (a nie na zielono jak reszta kredek z tej serii), mają złoty pasek oraz końcówkę pomalowaną na taki sam odcień jak rdzeń. Ten komplet jest uzupełnieniem serii 120 kolorów Artistsów. Niestety nie widziałam tego zestawu w polskich sklepach internetowych.





Ceny:

od ok. 55 zł (zestaw 12 kolorów) do ok. 830 zł (120 kolorów w drewnianej kasecie)
na sztuki: ok. 4,30 zł


Derwent Artists 36 kolorów 

Kredki zapakowane są w estetyczne metalowe pudełko. Jak to w przypadku wszystkich zestawów Derwenta, przykrywkę możemy schować pod spód i dzięki temu zaoszczędzić trochę miejsca na stole. Na opakowaniu znajduje się przykładowy rysunek wykonany Artistsami. Obecnie firma Derwent nieco zmieniła szatę graficzną i na opakowaniach znajdziemy również gamę kolorystyczną, jaką znajdziemy w danym zestawie. Na spodzie pudełka mamy krótką notkę od producenta, w której wymieniono zalety produktu (woskowy rdzeń o grubości 4 mm, najlepszej jakości pigmenty, doskonałe krycie). Możemy również zerknąć na 4 metody rysowania tymi kredkami (m.in. rysowanie warstwami, przyciskanie kredki do podłoża raz słabiej, raz mocniej - w celu uzyskania gładkiego przejścia z jasnego do ciemnego odcienia).




Kredki z tej serii posiadają trzon polakierowany na kolor ciemnozielony. Moje po tych 7 latach już są trochę zużyte :) Tak jak widać na załączonym zdjęciu - niektóre kredki są ciemniejsze, pokryte jakby grubszą warstwą lakieru; na innych z kolei jest ona tak cienka, że spod spodu przebija drewienko i widać jego słoje. Niedawno dokupiłam kilka kolorów na sztuki i zauważyłam, że teraz kredki te są polakierowane równomierne, bez prześwitów. No cóż, taki mi się trafił zestaw. Każda kredka zakończona jest zielonym paskiem oraz fragmentem pomalowanym na taki odcień jak rdzeń.  Mamy tu również złote liternictwo - niestety ściera się bardzo szybko i potem nie wiemy, jakie mamy odcienie kredek :) Dobrym rozwiązaniem w tym przypadku jest bezbarwny lakier do paznokci - malujemy nim nazwę koloru na każdej kredce, czekamy aż wyschnie i możemy używać kredek bez obaw, że literki znikną, a my się będziemy zastanawiać, czy rysujemy kolorem Indigo, czy może jest to Prussian Blue? :)


Wyjątkiem jest wspomniany wyżej zestaw 6 kolorów Black & White - tutaj kredki są pomalowane na czarno, mają złoty pasek i liternictwo. Niby ta sama seria kredek, a wyglądają inaczej.

Pełna gama kolorystyczna obejmuje 120 przygaszonych kolorów (+ 6 dodatkowych odcieni z kompletu Black & White), co czyni serię Artists jedną z największych dostępnych obecnie na rynku. Kredki te świetnie sprawdzą się w przypadku rysowania portretów (mamy tu wiele odcieni do skóry), nastrojowych pejzaży czy martwej natury. Poniżej - tabelka kolorystyczna zestawu 36 kolorów:

Seria Artists została wyprodukowana na bazie wosku. Dzięki temu możemy rysować warstwami i uzyskiwać gładkie przejścia między odcieniami - dobrze pokrywają kartkę. Niestety, przy większej ilości warstw, tworzy się taka śliska powierzchnia i nakładanie kolejnych warstw idzie dość opornie.
Zauważyłam, że najlepiej rysuje mi się nimi na papierze drobnoziarnistym (jak np. Canson Mi Teintes - ta gładsza strona arkusza) - wtedy kolory są żywsze. Na początku swojej przygody z tymi kredkami używałam zwykłego gładkiego brystolu, co nie było najlepszym rozwiązaniem - rysunki wychodziły strasznie blade, dla porównania przykład pracy na zwykłym brystolu, poniżej - na papierze drobnoziarnistym:



Kredki Artists są twarde, ale nie aż tak bardzo jak seria Studio, będąca ich uzupełnieniem. Świetnie sprawdzą się w przypadku rysowania detali. Bardzo dobrze łączą się z serią Coloursoft.

Artistsy bardzo dobrze się ostrzą; drewienko chroniące rdzeń nie kruszy się (co zdarza się w przypadku serii Studio), ze względu na swój szerszy przekrój, nie mieszczą mi się do wszystkich temperówek. Czasem się łamią, jak większość kredek.

Podsumowując - seria Artists przypadnie do gustu tym, którzy rysują portrety, krajobrazy, martwą naturę - a wszystko to utrzymane w przygaszonej kolorystyce. Nie znajdziemy tu żywych kolorów. Najlepiej jest łączyć te kredki z Coloursoftami, którymi dobrze się rysuje np. skórę portretowanej osoby, a serii Artists używać do wykonywania detali takich jak np. rzęsy. Świetnie rysuje się nimi na papierze drobnoziarnistym - kolory wychodzą wtedy żywe, na białym brystolu wyglądają dość blado. Nie nadają się do rysowania po ciemniejszym papierze (np. szarym), w tym przypadku zdecydowanie lepiej wypadają Coloursofty. Generalnie kredki przypadły mi do gustu, używałam ich przez dłuższy czas. W przyszłości na pewno dokupię więcej kolorów.

Poniżej porównanie - portrety wykonane serią Artists (z lewej) oraz kredkami Koh-I-Noor Polycolor (z prawej).



I jeszcze parę innych prac wykonanych Artistsami:






Mam nadzieję, że moja recenzja okazała się pomocna. Jeśli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzach :)


*Część zamieszczonych w tym artykule zdjęć pochodzi z oficjalnej strony Derwenta, część została zrobiona przeze mnie. Zabrania się kopiowania tekstu powyższego artykułu (oraz zawartych w nim rysunków) bez zgody autora.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz